• Wpisów: 272
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 365 dni temu, 11:03
  • Licznik odwiedzin: 26 376 / 1646 dni
 
fitspiracja
 
A więc wyszłam z domu o 15 w piątek a wróciłam o 17 w sobotę.
Mamy 14:30 w niedzielę a ja dopiero dochodzę do siebie :D
Powróciwszy do treningów nie piłam alko w ogóle.
W piątek chodziłyśmy z przyjaciółką po całym mieście
szukając nowej garderoby do jej nowej pracy
i w ogóle bardziej oficjalnych ubrań.
O 19 nogi nam odpadały a ja dostałam oczopląsu.
Miałyśmy pójść na 1 piwo, zresetować się i wrócić  do galerii
na ostatnie łowy bo była otwarta do 21.
Nie wiem co to było za piwo, ale po wypiciu 3/4 byłam pijana :D
Było ciemne i mocne.
Zanim dopiłam resztę, kelnerka powitała nas z następnym.
Mojej K. uciekł bus do domu więc stwierdziłyśmy,
że noc należy do nas.
Zawsze miło jest fajnie spędzić czas jak nie ma się planów na weekend
ani zobowiązań więc postanowiłyśmy się trochę zabawić.
Byłyśmy na 2 imprezach i w kilku barach aby w ostatnim skończyć noc późnym razem..
Nie wiem ile wypiłam, ale cholernie dużo na pewno..
Poznałyśmy fajnych ludzi i noc uważam za wybitnie udaną,
ale jednak przesadziłyśmy z alko i rozmiarem imprezy.
Nie mam moralniaka bo nie zrobiłyśmy nic głupiego..
no może poza kilkoma wyskokami, ehm.
Rano tzn. ok. 10 pojechałyśmy do niej
przez 3 godziny próbowałam spać, zjadłyśmy o 15 śniadanie
przegadałyśmy oczywiście godzinę
próbując ustalić fakty z nocy poprzedniej..
No i cóż..obie zgodziłyśmy się, że było grubo :D
________________________________________________________________
W piątek oczywiście zrobiłam trening rano.
W sobotę na kacu, jeszcze alkohol krążył w mojej krwi,
ale nie było mowy o opuszczeniu treningu.
Na moje szczęście Legs&Back jest chyba najmniej wymagającym treningiem Tapout.
Jeszcze przed samym zebraniem się na matę dostałam okres..
2 dni za wcześnie..pewnie dlatego bo zaczęłam intensywnie ćwiczyć.
Nie poddałam się i na kacu z bolącym brzuchem zrobiłam co należało.
Wiecie, kiedy tak wracałam sama busem do domu,
cały czas patrzyłam przez okno i myślałam
właściwie tylko o treningu.
Myślałam o tym, jak dużo daje mi prowadzenie fit stylu życia.
Dyscyplina, rozwój, zaangażowanie i satysfakcja.
Cieszyłam się, że pomimo zabalowania nie opuściłam treningu
i zdążę dziś (wczoraj) przejść przez kolejny dzień z Tapout.
Utwierdziłam się w tym jak mocno mi na tym wszystkim zależy.
Nie chcę budzić się z kacem wolę budzić się pełna energii,
zrobić kilka pompek, rozruszać się, zjeść odżywcze śniadanie
i zająć się codziennymi sprawami nie myśląc o tym,
że nie jestem w stanie czegoś zrobić.
Czasem warto trochę zejść z obranej drogi,
warto zrobić coś głupiego.
Nie ma co mieć kija w dupie.
Czasem pomaga to wyluzować, odstresować się.
Czasem przypomina to nam jakie życie jest dla nas a jakie nie.
Czasem możemy docenić bardziej to co robimy na co dzień
i zobaczyć ile siły nam to daje.
Nie imprezuję często, nie piję często to zdecydowanie nie mój świat.
Faktem jest jednak, że jeśli to już robię to zawsze jest grubo.
Taka ma natura, ale naturę można kontrolować.
Obiecałam to sobie przy kolejnej okazji,
która się nadarzy, wszystko ma mieć pewne granice
bo niestety nie jestem typem osoby, która po alko powie ci już wystarczy albo nie rób tego..
Nope. Zrobię to zanim zaczniesz o tym mówić :D
_________________________________________________________________
Dzisiaj Sprawl and Brawl..Tutaj już nie będzie tak statycznie.
Poczekam do wieczora żeby jeszcze nieco ochłonąć.
W poniedziałek Rest Day, szkoda, że nie dzisiaj, no ale..

1e6bceee860f29c35eb2995c7b3db8b3.jpg


4d0528b4effa3bba6642eb8d12eb47c9.jpg


14354917_968504949963018_8198763699173415911_n.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego